Pierwszym etapem Orlej Perci nazywamy odcinek Zawrat - Skrajny Granat. W TatrActive prowadzimy go z reguły w soboty jako jeden dzień: start około 5:00 z Kuźnic, 12-14 godzin na nogach, kask, uprząż i lonża z absorberem w cenie, grupa do 4 osób. Etap II, ze Skrajnego Granatu na Krzyżne, prowadzimy głównie w niedziele. Możesz zrobić jeden z nich albo oba w weekend.
Dlaczego etap, a nie cała Orla Perć naraz
Cała Orla Perć, od Zawratu po Krzyżne, to 4,3 km samego szlaku i około 6,5 godziny marszu po nim. Wbrew nazwie i zdjęciom Orla Perć nie jest szlakiem graniowym - w większości trawersuje stoki poniżej grani. Doliczając dojście i zejście, robi się z tego 15-17-godzinna wyprawa. Nie namawiamy nikogo na taki wariant. Powrót wypada wtedy pod wieczór, czyli dokładnie wtedy, gdy latem w Tatrach regularnie przechodzą burze, a zmęczenie jest największe.
Dlatego dzielimy szlak na dwa dni: sobota to etap I (Zawrat - Skrajny Granat), niedziela to etap II (Skrajny Granat - Krzyżne). Każdy etap jest osobną wycieczką.
Jak wygląda ten dzień
Wyjście o 05:00
Godziny są mocno orientacyjne - czas przejścia może być dłuższy albo krótszy. Załóż, że zejdziesz późnym wieczorem. Na ten dzień nie planuj już niczego po wycieczce.
- podejście05:00Kuźnice
Start. Rozdajemy sprzęt, omawiamy trasę i ruszamy.
- podejście06:45Hala Gąsienicowa+1 h 45 od wyjścia
Podejście z Kuźnic za nami. Krótkie śniadanie i ruszamy dalej w kierunku Zawratu.
- podejście10:00Zawrat+5 h od wyjścia
Tu zaczyna się Orla Perć. Chwilę odpoczywamy i zaczynamy główną zabawę 😉
- szczyt13:00Kozi Wierch+8 h od wyjścia
Najwyższy szczyt w całości leżący w Polsce. Podziwiamy piękną panoramę ze szczytu.
- zejście15:00Skrajny Granat+10 h od wyjścia
Na tym szczycie kończymy dzisiejszą Orlą Perć. Zaczynamy zejście.
- zejście16:30Schronisko Murowaniec+11 h 30 od wyjścia
Główna część drogi za nami. Odpoczywamy przed zejściem do Kuźnic.
- zejście18:30Powrót do Kuźnic+13 h 30 od wyjścia
Koniec wycieczki. Nogi miękkie, ale chwała wieczna!
Jak wygląda ten dzień z nami
Start o 5:00 brzmi surowo, ale mało kto na niego narzeka. Sporo osób mówi nam rano, że nie mogli spać z ekscytacji - dla wielu przejście tego odcinka to marzenie noszone latami.
Zaczynamy około 5:00 w Kuźnicach. Pokazujemy mapkę: gdzie idziemy, ile to zajmie, w którym miejscu robi się poważnie. Omawiamy też wycofy, czyli zejścia awaryjne na wypadek, gdyby pogoda się załamała. To ta część planowania, której zwykle nie robisz, gdy idziesz bez przewodnika - a która decyduje o tym, czy zła prognoza w połowie dnia jest problemem, czy tylko zmianą wariantu.
W Kuźnicach dostajesz też swój komplet sprzętu: kask, uprząż wspinaczkową i lonżę z absorberem. Nie musisz nic przywozić ani wypożyczać samodzielnie i martwić się o zwrot. Oddajesz nam go po zejściu, w tym samym miejscu.
Po takim briefingu zaczynamy długie, spokojne podejście na Halę Gąsienicową, na której robimy pierwszą dłuższą przerwę na jedzenie. Na trasie tej długości porządny posiłek to nie deserowa przyjemność, tylko paliwo i fundament twojego bezpieczeństwa.

Sprzęt zakładamy, zanim będzie potrzebny
To jest różnica, której nie widać w opisach szlaku. Kask zakładamy niżej niż większość ludzi się spodziewa - powyżej Czarnego Stawu Gąsienicowego, bo od tego miejsca zaczyna się teren, w którym z góry mogą lecieć kamienie. Tłumaczymy przy tym, dlaczego akurat tam, i pokazujemy, jak czytać teren: skąd kamień może spaść, na co zwracać szczególną uwagę.
Uprząż i lonżę zakładamy powyżej Zmarzłego Stawu, w miejscu, gdzie mamy kawałek wypłaszczenia - a nie na skalnej półce nad przepaścią, gdzie robi się to nerwowo i prościej o błąd czy utratę równowagi. Na łańcuchach powyżej pokazujemy, jak się ze sprzętem obchodzić i jak się poprawnie asekurować. Reszta dzieje się już na podejściu na Zawrat: patrzymy, jak się poruszasz w stromym terenie, dobieramy tempo i podpowiadamy w konkretnych miejscach, gdzie najlepiej zrobić następny krok.

Na Zawracie (2159 m n.p.m.) robimy dłuższą przerwę. Otwiera się stąd widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i to jest moment, w którym mówimy grupie: „No to zaczynamy, po co tu przyszliśmy”. 😉 Wszystko wcześniej było dopiero rozgrzewką.
Łukasz to świetny przewodnik z pasją, doświadczeniem i wiedzą. Uczy topografii Tatr, obserwacji pogody i techniki poruszania się w trudnym terenie. Polecam!
Po drodze opowiadamy
Przejście tego odcinka to nie jest cały dzień w milczeniu. Po drodze opowiadamy o historii tych miejsc, topografii, przyrodzie, dawnym górnictwie i hutnictwie pod Tatrami, o pierwszych wejściach na poszczególne szczyty i o tym, jak zachować się w czasie burzy. Opowiadamy na przykład, że łańcuchy, których się trzymacie, mają ponad sto lat rodowodu: Orlą Perć zaczęto budować 16 lipca 1903 roku, a stał za tym ksiądz Walenty Gadowski - część kosztów pokrył z własnej kieszeni, a żelazne klamry wnosił w góry osobiście. Pomagali mu zakopiańscy górale, wśród nich Klimek Bachleda, najsłynniejszy przewodnik tatrzański tamtych czasów. Najczęściej jednak mówimy o tym, o co zapytasz - a pytań zwykle jest sporo.
To druga rzecz, którą dostajesz obok bezpieczeństwa: wracasz wiedząc, na co patrzyłeś, a nie tylko z listą zaliczonych szczytów.
Gdzie jest najtrudniej, a gdzie najbardziej emocjonująco
Po drodze mijamy Chłopka - charakterystyczna skalna turniczka, którą prawie wszyscy kojarzą ze zdjęć z internetu jeszcze przed wyjazdem. Przy nim zrobisz sobie dokładnie takie samo zdjęcie jak wszyscy - obiecujemy, że nie będziemy oceniać twojej kreatywności przy jego „podpieraniu”. 📸

Najbardziej znanym miejscem trasy jest jednak metalowa drabinka opadająca na Kozią Przełęcz. To ona krąży po internecie i to jej ludzie boją się najbardziej jeszcze przed wyjazdem. Reakcja po zejściu jest za to prawie zawsze ta sama:
Na zdjęciach wygląda straszniej niż w rzeczywistości!
Przy drabince w sezonie trzeba czasem odczekać - odcinek Zawrat - Kozi Wierch jest jednokierunkowy, bo mijanie się na drabince jest niemożliwe. To jeden z powodów, dla których startujemy o 5:00. Samo czekanie nie jest stracone: miejsce przed drabinką jest stosunkowo bezpieczne, więc to idealny moment na łyk herbaty, batona i upewnienie się, że twoje kolana nadal pamiętają, do czego służą. 🍫

Najtrudniejszy technicznie jest jednak odcinek od Koziej Przełęczy po Kozi Wierch, a nie drabinka. Jest bardzo duża ekspozycja, a w kilku miejscach na płytach nie ma łańcuchów. Dla większości osób to zaskoczenie: trzeba zaufać podeszwom i tarciu, bo chwytów na palce jest niewiele. Przy mokrej skale robi się tam realnie niebezpiecznie - i to jest jeden z tych momentów, w których ktoś musi ocenić, czy w danych warunkach w ogóle tam wchodzimy. Tam idziemy najwolniej i ostrożnie wykonujemy każdy ruch.
Najbardziej wymagającym miejscem całego dnia jest zejście z Kozich Czub na Kozią Przełęcz Wyżnią. Dobrych stopni jest niewiele, a te, które są, chowają się pod nogami. To właśnie tam najczęściej słyszymy od klientów:
Dobrze, że przy nas jesteście i podpowiadacie. Tych stopni prawie nie widać!
Dalej wychodzimy na Kozi Wierch (2291 m n.p.m.), najwyższy szczyt leżący w całości po polskiej stronie Tatr. Największe trudności tego dnia kończą się parę metrów pod szczytem. Zwykle pytamy wtedy grupę o emocje - i najczęściej słyszymy, że końcówka przed szczytem była naprawdę wymagająca. Widać wtedy dwie rzeczy naraz: satysfakcję, że najtrudniejszy fragment jest już za wami, i zachwyt panoramą - z Koziego Wierchu patrzycie na sporą część trasy, którą przed chwilą przeszliście, w tym na ten kawałek, który dał wam najbardziej w kość.

Idąc dalej zostają jeszcze dwa trudniejsze fragmenty - komin pod Czarnym Mniszkiem i słynny krok nad przepaścią na fragmencie trasy między Pośrednim i Skrajnym Granatem (2225 m n.p.m.). Cały czas obserwujemy Cię i doradzamy, byś bezpiecznie przeszedł całą trasę.
Karolina jest wspaniałą, pełną pasji przewodniczką. Pod jej opieką zdobyłem niesamowite doświadczenie na Orlej Perci - ten dzień zapamiętam na długo!
Uwaga: w rejonie Granatów, na odcinku między Zadnim a Pośrednim Granatem, w ostatnich latach dochodziło do wypadków śmiertelnych. Mimo że to końcówka trudności, to i tak należy zachować szczególną ostrożność!
Zejście, czyli moment, w którym miękną nogi
Najbardziej niedocenianą częścią dnia jest zejście ze Skrajnego Granatu. Jesteś wtedy kilkanaście godzin na nogach, nogi bolą, a szlak w dół nie jest łagodną ścieżką - jest dosyć stromo. Poruszamy się bez asekuracji rękoma, poza jednym miejscem z łańcuchem. Zejście potrafi dać w kość - to właśnie idąc w dół najczęściej zaczynają mięknąć nogi. Na zejściu powoli chłoniesz emocje. Najczęściej rozmawiamy wtedy o tym, jak wam się Orla Perć podobała i czy była taka, jak sobie ją wyobrażaliście.
Trzeba zachować skupienie do samego końca. To jest ten moment dnia, w którym pilnujemy ludzi wtedy, gdy oni sami przestają być czujni ze zmęczenia. Zdanie „skończyła się Orla Perć, więc skończyły się trudności” to jeden z częstszych błędów na tej trasie. Dopiero na Hali Gąsienicowej i w schronisku Murowaniec można usiąść i nabrać sił przed powrotem do Kuźnic.
Zawracamy, kiedy trzeba - nie podejmujesz tej decyzji sam
„Wycof” to naturalna część wycieczki. Zdarza się, że kończymy trasę wcześniej. Powody bywają różne: nadchodząca burza, kondycja, która nie pozwala na kontynuowanie, ekspozycja, która okazała się dla kogoś za trudna psychicznie, zbyt wolne tempo albo deszcz i wychłodzenie.
To jest decyzja, której prawie nikt nie podejmuje na czas, gdy idzie bez przewodnika - bo szczyt jest już blisko, bo szkoda dnia, bo „jakoś to będzie”. Podejmujemy ją wcześniej i na chłodno.
Bezpieczeństwo: liczby, nie wrażenia
Według raportu TOPR „Wypadki śmiertelne 2010-2019” (Marasek 2022) na Orlej Perci wraz ze szlakami dojściowymi zginęło w ubiegłej dekadzie 21 osób, średnio około dwóch rocznie. W całej udokumentowanej historii, od 1909 roku, TOPR odnotował tam 122 ofiary - 101 do roku 2009 i 21 w latach 2010-2019. W opracowaniu za lata 1909-2009 TOPR nazywa ten rejon najniebezpieczniejszym dla turystów w całych Tatrach. Wypadki nie skupiają się w jednym miejscu: najwięcej ofiar w tej dekadzie pochłonął Żleb Kulczyńskiego - 5 z 21. Rejon Zmarzłej Przełęczy Wyżniej ma 4, a Granaty, odcinek spod Krzyżnego i rejon Koziego Wierchu - po 3. Odnośniki do raportów znajdziesz w źródłach podanych na dole strony.
My dokładamy do tego jedno, co widzimy po własnych obserwacjach: zdarzają się częściej w drugiej połowie dnia, gdy nogi są już zmęczone, a skupienie - mniejsze. Dlatego startujemy o 5:00, nie spieszymy się, prowadzimy do 4 osób, a decyzję o zawróceniu zawsze podejmujemy my. Brak szczytu nie zawsze oznacza porażkę. W tym samym opracowaniu TOPR radzi wprost, żeby na ten szlak „wynająć przewodnika, który zadba o nasze bezpieczeństwo”.
Co dostajesz w cenie
- Kask, uprząż i lonża z absorberem - odbierasz w Kuźnicach, oddajesz w Kuźnicach.
- Naukę w terenie: jak założyć sprzęt, jak się asekurować, gdzie stawiać stopy, jak czytać teren.
- Bilet wstępu do TPN.
- Paczkę zdjęć z trasy - robimy je po drodze.
- Kameralna grupa do 4 osób plus przewodnik.
- Prowadzenie po polsku lub angielsku.
Czy ta trasa jest dla Ciebie
Tak wygląda poziom, którego wymaga ta trasa. Sprawdź, czy to o Tobie.
- Kondycja i tempo5 z 5
Kilkanaście godzin marszu nie jest dla Ciebie dużym problemem. Regularnie trenujesz, biegasz i chodzisz po szlakach. Szlak opisany na 4 godziny robisz w około 3 godziny.
- Lęk wysokości5 z 5
Na trasie są miejsca z przepaścią po obu stronach albo trawersy nad przepaścią - idziesz nad urwiskiem. Wymaga odporności na lęk wysokości.
- Doświadczenie w górach5 z 5
Masz za sobą tatrzańskie szlaki z łańcuchami, np. Zawrat, Szpiglasowy Wierch lub Kościelec.
Najczęstsze pytania
Ile trwa I etap Orlej Perci?
Czym różni się etap I od etapu II?
Czy trzeba mieć własny sprzęt?
Czy Orla Perć jest jednokierunkowa?
Ile osób jest w grupie?
Ten dzień zapamiętasz na długo. Nie dlatego, że to najtrudniejszy szlak w Tatrach, ale dlatego, że przez kilkanaście godzin robisz rzeczy, o których wcześniej często tylko marzyłeś. My w tym czasie pilnujemy reszty - sprzętu, tempa, pogody i bezpieczeństwa. Ty masz mieć wolną głowę i skupić się na chłonięciu gór. Sprzęt oddajesz tam, gdzie go rano odebrałeś, w Kuźnicach - zmęczony, ale w pełni szczęśliwy. 😊
Miejsce rezerwujesz od razu na stronie, bez dzwonienia i czekania na odpowiedź.
Idziesz z nami?
Sprawdź wolne terminy i zarezerwuj miejsce online - bez dzwonienia i czekania na odpowiedź.

Autor
Łukasz Ryłko
Licencjonowany przewodnik tatrzański III klasy, współzałożyciel TatrActive. Latem prowadzi na Orlą Perć, Rysy, Świnicę i Kościelec, zimą na Czerwone Wierchy, Wołowiec i po Tatrach Zachodnich.
