Przejdź do treści
TatrActive
Wróć do bloga
Porady

Orla Perć etap I - Zawrat - Skrajny Granat z przewodnikiem

środa, 5 sierpnia 2026Łukasz Ryłko
Udostępnij

Etap I Orlej Perci to odcinek Zawrat - Skrajny Granat. W TatrActive prowadzimy go z reguły w soboty jako jeden dzień: start około 5:00 z Kuźnic, 12-14 godzin na nogach, kask, uprząż i lonża z absorberem w cenie, grupa do 4 osób. Etap II, ze Skrajnego Granatu na Krzyżne, prowadzimy głównie w niedziele. Możesz zrobić jeden z nich albo oba w weekend.

Dlaczego etap, a nie cała Orla Perć naraz

Cała Orla Perć, od Zawratu po Krzyżne, to 4,3 km samego szlaku i około 6,5 godziny marszu po nim. Wbrew nazwie i zdjęciom Orla Perć nie jest szlakiem graniowym - w większości trawersuje stoki poniżej grani. Doliczając dojście i zejście, robi się z tego 15-17 godzinna wyprawa. Nie namawiamy nikogo na taki wariant. Powrót wypada wtedy pod wieczór, czyli dokładnie wtedy, gdy latem w Tatrach regularnie przechodzą burze, a zmęczenie jest największe - a to zmęczenie w drugiej połowie dnia stoi za większością wypadków na tym szlaku.

Dlatego dzielimy szlak na dwa dni: sobota to etap I (Zawrat - Skrajny Granat), niedziela to etap II (Skrajny Granat - Krzyżne). Każdy etap jest osobną wycieczką i możesz wybrać tylko jeden.

Zarezerwuj termin →

Rozkład dnia - orientacyjnie

Godzina

Miejsce

5:00

Start w Kuźnicach

ok. 6:45

Hala Gąsienicowa

9:30-10:30

Zawrat - tu zaczyna się Orla Perć

ok. 12:15-12:30

Kozi Wierch

ok. 14:30

Skrajny Granat - koniec etapu I

ok. 16:00

Schronisko Murowaniec

17:00-19:00

Powrót do Kuźnic

Godziny są orientacyjne i zależą od tempa grupy. Samo podejście z Kuźnic na Halę Gąsienicową zajmuje między 1,5 a 2 godziny, a przejście odcinka Orlej Perci około 4-4,5 godziny. Cała trasa ma około 20 km i około 1850 m przewyższenia.

Jak wygląda ten dzień z nami

Start o 5:00 brzmi surowo, ale mało kto na niego narzeka. Sporo osób mówi nam rano, że nie mogli spać z ekscytacji - dla wielu przejście tego odcinka to marzenie noszone latami.

Zaczynamy około 5:00 w Kuźnicach, ale pierwsze, co robimy, to nie marsz, tylko rozmowa. Pokazujemy mapkę: gdzie idziemy, ile to zajmie, w którym miejscu robi się poważnie. Omawiamy też wycofy, czyli zejścia awaryjne na wypadek, gdyby pogoda się załamała. To ta część planowania, której idąc samemu zwykle się nie robi - a która decyduje o tym, czy zła prognoza w połowie dnia jest problemem, czy tylko zmianą wariantu.

W Kuźnicach dostajesz też swój komplet sprzętu: kask, uprząż wspinaczkową i lonżę z absorberem. Nie musisz nic przywozić ani wypożyczać osobno z kaucją i zwrotem następnego dnia. Oddajesz go po zejściu, w tym samym miejscu.

Potem jest długie, spokojne podejście na Halę Gąsienicową i pierwsza dłuższa przerwa na jedzenie. Na trasie takiej długości jedzenie jest częścią bezpieczeństwa, nie przyjemnością.

Sprzęt zakładamy zanim będzie potrzebny

To jest różnica, której nie widać w opisach szlaku. Kask zakładamy niżej niż większość ludzi się spodziewa - powyżej Czarnego Stawu Gąsienicowego, bo od tego miejsca zaczyna się teren, w którym z góry mogą lecieć kamienie. Tłumaczymy przy tym, dlaczego akurat tam, i pokazujemy, jak czytać teren: skąd kamień może przylecieć i czemu nie stoi się bezpośrednio pod grupą idącą wyżej.

Uprząż i lonżę zakładamy nad Zmarzłym Stawem, jeszcze na płaskim - a nie na skalnej półce nad przepaścią, gdzie robi się to nerwowo i źle. Tam też pokazujemy, jak się w tym poruszać i jak się asekurować. Reszta dzieje się już na podejściu na Zawrat: patrzymy, jak się poruszasz w stromym terenie, dobieramy tempo i podpowiadamy w konkretnych miejscach, jak się poruszać po sztucznych ułatwieniach.

Na Zawracie (2159 m n.p.m.) robimy ostatnią dłuższą przerwę. Otwiera się stąd widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i to jest moment, w którym mówimy grupie: „No to zaczynamy, po co tu przyszliśmy.” 😉 Wszystko wcześniej było dopiero rozgrzewką.

„Łukasz to świetny przewodnik z pasją, doświadczeniem i wiedzą. Uczy topografii Tatr, obserwacji pogody i techniki poruszania się w trudnym terenie. Polecam!" >- Hubert Wiktor

Po drodze opowiadamy

Przejście tego odcinka to nie jest cały dzień w milczeniu. Po drodze opowiadamy o historii tych miejsc, topografii, przyrodzie, dawnym górnictwie i hutnictwie pod Tatrami, o pierwszych wejściach na poszczególne szczyty i o tym, jak zachować się w czasie burzy. Najczęściej mówimy o tym, o co sami zapytacie - a pytań zwykle jest sporo.

To druga rzecz, którą dostajesz obok bezpieczeństwa: wracasz wiedząc, na co patrzyłeś, a nie tylko z listą zaliczonych szczytów.

Gdzie jest najtrudniej, a gdzie najbardziej emocjonująco

Po drodze mijamy Chłopka - charakterystyczną skalny głaz, który prawie wszyscy kojarzą ze zdjęć z internetu jeszcze przed wyjazdem. Przy nim robi się to samo zdjęcie, co wszyscy: takie, na którym się go „podpiera".

Najbardziej znanym miejscem trasy jest jednak metalowa drabinka opadająca na Kozią Przełęcz. To ona krąży po internecie i to jej ludzie boją się najbardziej jeszcze przed wyjazdem. Reakcja po zejściu jest za to prawie zawsze ta sama:

„Na zdjęciach wygląda straszniej niż w rzeczywistości!"

Przy drabince w sezonie trzeba czasem odczekać - odcinek Zawrat - Kozia Przełęcz jest jednokierunkowy, bo mijanie się na drabince jest niemożliwe. To jeden z powodów, dla których startujemy o 5:00. Samo czekanie nie jest stracone: miejsce jest stosunkowo bezpieczne, więc to moment na rozmowę, przekąskę i chwilę rozluźnienia przed dalszą częścią.

Najtrudniejszy technicznie jest jednak odcinek od Koziej Przełęczy po Kozi Wierch, a nie drabinka. Teren robi się przepaścisty, a w kilku miejscach na płytach nie ma łańcuchów. Dla większości osób to zaskoczenie: trzeba zaufać podeszwom i tarciu, bo chwytów na palce jest niewiele. Przy mokrej skale i śliskiej podeszwie robi się tam realnie niebezpiecznie - i to jest jeden z tych momentów, w których ktoś musi ocenić, czy w danych warunkach w ogóle tam wchodzimy. Tam idziemy najwolniej i tam nasza obecność znaczy najwięcej.

Najbardziej emocjonującym miejscem całego dnia jest zejście z Kozich Czub na Kozią Przełęcz Wyżnią. Dobrych stopni jest niewiele, a te, które są, chowają się pod nogami. To właśnie tam najczęściej słyszymy od klientów:

„Dobrze, że przy nas jesteście!"

Dalej wychodzimy na Kozi Wierch (2291 m), najwyższy szczyt leżący w całości po polskiej stronie Tatr, i największe trudności się kończą. Zwykle pytam wtedy grupę o emocje - i najczęściej słyszę, że końcówka przed szczytem była naprawdę wymagająca. Zostają jeszcze Granaty i ostatni mocny akcent - słynny krok nad przepaścią - a potem Skrajny Granat (2225 m), czyli koniec etapu I.

„Karolina jest wspaniałą, pełną pasji przewodniczką. Pod jej opieką zdobyłem niesamowite doświadczenie na Orlej Perci - ten dzień zapamiętam na długo!" >- Michał Biadun

Uwaga bez owijania: w rejonie Granatów, na odcinku między Zadnim a Pośrednim Granatem, w ostatnich latach dochodziło do wypadków śmiertelnych. Mimo, że to końcówka trudności to i tak należy zachować szczególną ostrożność!

Zejście, czyli moment, w którym miękną nogi

Najbardziej niedocenianą częścią dnia jest zejście ze Skrajnego Granatu. Jesteś wtedy kilkanaście godzin na nogach, nogi bolą, a szlak w dół nie jest łagodną ścieżką - jest dosyć stromo. Idzie się bez trzymania rękoma, poza jednym miejscem z łańcuchem, i właśnie wtedy najczęściej miękną nogi.

Trzeba zachować skupienie do samego końca. To jest ten moment dnia, w którym przewodnik pilnuje ludzi wtedy, gdy oni sami przestają być czujni ze zmęczenia. Zdanie „skończyła się Orla Perć, więc skończyły się trudności" to jeden z częstszych błędów na tej trasie. Dopiero na Hali Gąsienicowej i w schronisku Murowaniec można usiąść i nabrać sił przed powrotem do Kuźnic.

Zawracamy, kiedy trzeba - i to też jest część usługi

Zdarza nam się zawracać z trasy i traktujemy to jako normalną część pracy, nie porażkę. Powody bywają różne: nadchodząca burza, kondycja, która nie pozwala na kontynuowanie, ekspozycja, która okazała się dla kogoś za trudna psychicznie, zbyt wolne tempo albo deszcz i wychłodzenie.

To jest decyzja, której idąc samemu prawie nikt nie podejmuje na czas - bo szczyt jest już blisko, bo szkoda dnia, bo „jakoś to będzie". Przewodnik podejmuje ją wcześniej i na chłodno.

Bezpieczeństwo: liczby, nie wrażenia

Według raportu TOPR „Wypadki śmiertelne 2010-2019" (Marasek 2022) na Orlej Perci wraz ze szlakami dojściowymi zginęło w ubiegłej dekadzie 21 osób, średnio około dwóch rocznie. Szlak otwarto w 1906 roku i od tamtej pory zginęło na nim ponad 140 osób (dane TOPR z 2025 r.), czyli około 12% wszystkich śmiertelnych wypadków w polskich Tatrach. Najwięcej wypadków koncentruje się w rejonie Granatów - według danych TOPR z 2018 r. było tam 29 wypadków, w tym 4 śmiertelne. Pełne raporty znajdziesz na topr.pl.

Wspólny mianownik tych liczb to zmęczenie plus ekspozycja w drugiej połowie dnia. Dlatego startujemy o 5:00, nie spieszymy się, prowadzimy do 4 osób, a decyzję o zawróceniu zawsze podejmujemy my. Brak szczytu nie zawsze oznacza porażkę.

Co dostajesz w cenie

  • Kask, uprząż i lonża z absorberem - odbierasz w Kuźnicach, oddajesz w Kuźnicach.
  • Naukę w terenie: jak założyć sprzęt, jak się asekurować, gdzie stawiać stopy, jak czytać teren.
  • Bilet wstępu do TPN.
  • Paczkę zdjęć z trasy - robimy je po drodze.
  • Grupa do 4 osób plus przewodnik.
  • Prowadzenie po polsku lub angielsku.

Dla kogo etap I, a dla kogo nie

Dla ciebie, jeśli: byłeś już na Zawracie, Świnicy albo Rysach i poruszałeś się w uprzęży w eksponowanym terenie; masz bardzo dobrą kondycję na 12-14 godzin marszu; długie odcinki nad przepaścią cię nie paraliżują.

Nie dla ciebie, jeśli: to twoje pierwsze wyjście w uprzęży - zacznij od Kościelca; masz silny lęk wysokości; nie jesteś pewien kondycji na kilkanaście godzin (nie ma tu „szybkiego zejścia po drodze"); nie zaakceptujesz startu o 5:00 ani zmiany planu przy złej prognozie.

Najczęstsze pytania

Ile trwa etap I Orlej Perci?

Cały dzień to 12-14 godzin, licząc dojście z Kuźnic, sam szlak Orlej Perci i zejście. Startujemy około 5:00, a w Kuźnicach jesteśmy z powrotem między 17:00 a 19:00. Samo przejście odcinka Orlej Perci zajmuje około 4-4,5 godziny.

Czym różni się etap I od etapu II?

Etap I to Zawrat - Skrajny Granat, prowadzimy go w soboty. Etap II to Skrajny Granat - Krzyżne, w niedziele. Możesz wybrać jeden albo zrobić oba w weekend.

Czy trzeba mieć własny sprzęt?

Nie. Kask, uprząż i lonżę z absorberem dostajesz od nas w Kuźnicach w cenie wycieczki.

Czy Orla Perć jest jednokierunkowa?

Odcinek Zawrat - Kozi Wierch jest jednokierunkowy zgodnie z regulaminem TPN, bo mijanie się na drabince i w trawersie jest niemożliwe. Idzie się wyłącznie w stronę Krzyżnego.

Ile osób jest w grupie?

Do 4 osób plus przewodnik. Na tej trasie mała grupa realnie zmienia pracę przewodnika: łatwiej kontrolować odstępy, zmęczenie i decyzje w miejscach, gdzie nie ma miejsca na chaos.

Idziesz z nami?

Sprawdź terminy etapu I Orlej Perci albo od razu kalendarz wolnych terminów. Jeśli to twoje pierwsze wyjście w uprzęży, zacznij od Kościelca - wrócisz tu za rok.


Łukasz Ryłko - licencjonowany przewodnik tatrzański III klasy, współzałożyciel TatrActive. Razem z Karoliną prowadzi grupy w Tatry latem (Orla Perć, Rysy, Świnica, Kościelec) i zimą (Czerwone Wierchy, Wołowiec, Tatry Zachodnie). Kontakt: +48 508 710 246.

Udostępnij

Zainspirowany? Zarezerwuj swoją wycieczkę!

Sprawdź nasze wycieczki z przewodnikiem tatrzańskim i zarezerwuj miejsce online.

Zarezerwuj